Nieidealni. Rodzice, którzy nie chcą zarządzać dzieciństwem

Od dłuższego czasu praktykujemy programowo nieidealne rodzicielstwo, rodzicielstwo rozleniwione. Jego kwintesencję uchwycił u siebie Łukasz [klik]. Komfort bycia nieidealnym rodzicem to przede wszystkim zgoda na leniwy przepływ czasu i unikanie przeładowanego planu dnia / tygodnia. W zamian za to dzieci otrzymują czas na swobodną zabawę, a rodzice szansę na opartą na uważności relację, Nie jesteśmy…

Potyczki z macierzyńską uważnością

Dni upływają nam wolno, leniwie. Karmienie, pielęgnacja i przytulanie noworodka trwa w nieskończoność, po pierwszych zawirowaniach z laktacją zmierzamy do w miarę zgodnej koegzystencji. Nie ma chyba lepszego czasu na rozpoczęcie przygody z rodzicielską uważnością jak ciąża czy właśnie witanie się z noworodkiem. I jednocześnie – mimo wyciszenia i spokoju – ciężko nie wybiegać myślą w…

Syn. Przyszło nowe.

Dokładnie w Dzień Dziecka postanowił przyjść na świat nasz wyczekany, trochę spóźniony Syn.

Powolność w końcówce ciąży. Blaski, cienie i dobre rady.

Ze sporą dozą autoironii musiałabym stwierdzić, że końcówka ciąży to idealny moment na życie w trybie slow. Twoje życie i ty sama stajecie się jego kwintesencją. Wszystko nagle staje się wyzwaniem – trzecie piętro jest jak K2, odkurzanie to sport ekstremalny, który – jak na złość – codziennie trzeba trenować, dźwięk budzika, który wzywa to…

Pierwsze truskawki. O pamięci i uważnym jedzeniu

– Mamo, ja to bym chciała na urodziny zanieść do przedszkola truskawki. – mówi Córka, przegryzając truskawkę. Ma szczęście w oczach, taki wyjątkowy błysk szczęścia, sok leci jej po brodzie, a ja jeszcze przez moment łudzę się, że uratuję niepoplamioną koszulkę – I może jeszcze tort truskawkowy zrobimy na urodziny? Zrobimy mamusiu? Zrobimy, bez wątpienia.

Powolny wypoczynek. Majówka w trybie slow

Zbliżający się długi weekend budzi we mnie… hmm… mieszane uczucia. Z jednej strony – lekki, pobłażliwy uśmiech. Kojarzy mi się z pospiesznym pakowaniem, ze zbyt obfitymi zakupami i oszołamiającymi kolejkami w supermarketach, z niebotycznymi korkami na drogach wyjazdowych, z presją na dobrą „majówkową” pogodę (czy tylko ja dałam się wpędzić w obłęd rozmowy o pogodzie…

Rodzic w erze rozproszenia

Gdybym miała wskazać, co jest najbardziej szkodliwe dla życia rodzinnego, byłby to bez wątpienia brak czasu i brak uwagi. Żyjemy pod magnetycznym wpływem pochłaniaczy czasu, którym bez wahania oddajemy nasze najlepsze godziny. Symulujemy uwagę, którą poświęcamy naszym bliskim, w tym na nieszczęście również naszym dzieciom. A jednocześnie – wyćwiczeni w wielozadaniowości – szybujemy w przestworzach nieuwagi, posiłkujemy się…

Spójrz i zwolnij. O podążaniu za dzieckiem

W tych mitycznych czasach, gdy mała nie chorowała, ja pracowałam i rano my, rodzice spieszyliśmy się do pracy, a ona była odprowadzana do przedszkola, działy się u nas sceny nie z tej ziemi. Przypuszczam, że nie jesteśmy rodziną pod tym względem wyjątkową. Sposobów na opóźnianie wyjścia przez trzylatkę jest bez liku, włącznie z „gubieniem” przygotowanych wcześniej rajstop…