Potyczki z macierzyńską uważnością

Dni upływają nam wolno, leniwie. Karmienie, pielęgnacja i przytulanie noworodka trwa w nieskończoność, po pierwszych zawirowaniach z laktacją zmierzamy do w miarę zgodnej koegzystencji. Nie ma chyba lepszego czasu na rozpoczęcie przygody z rodzicielską uważnością jak ciąża czy właśnie witanie się z noworodkiem. I jednocześnie – mimo wyciszenia i spokoju – ciężko nie wybiegać myślą w przód lub wstecz.

O szczególnych wartościach płynących z tego czasu pisała Myla Kabat-Zinn. Wspominałam już o jej sugestiach [klik], ona sama w opiece nad noworodkiem czy małym dzieckiem widziała szczególną formę medytacji. I coś faktycznie jest na rzeczy. Podobnie jak pewnie wiele młodych mam ja również unieruchomiona przy wielogodzinnych maratonach karmieniowo-przytulankowo-pielęgnacyjnych, z mniejszą lub większą pokorą poddaję się temu stanowi. Wiadomo, noworodek jest do kochania. Ogląda się więc godzinami  małe stópki, dotyka się małych dłoni, śledzi się niuanse podobieństwa, obserwuje się nieświadomą mimikę i jest to faktycznie pewna forma medytacji, głębokiego zanurzenia w teraźniejszości. Ale nie da się ukryć – są chwile, w których zmęczenie bierze górę, gdy tęskni się do przewidywalnej struktury dnia i wyczekuje się momentu, gdy ten pierwszy czas minie.

Amerykańscy praktycy Mindful Motherhood lub Mindful Pregnancy zwracają uwagę, że ciąża i wczesne dni macierzyństwa to doskonały moment na uważność. Ich porady brzmią czasem dość zabawnie, jak kwintesencja banału, a jednak w tym totalnym pędzie warto sobie czasem przypomnieć sprawy elementarne. Aimee Karr [klik], nauczycielka jogi i medytacji, formułuje 4 rady dla ciężarnych i  młodych mam.

1) Zwolnij. – Uwielbiam fragment, w którym Aimee pisze, że udziela takiej rady kobietom w 2 i 3 trymestrze, które skarżą się na ból, gdy się spieszą. Zwolnij. Otóż to. Po prostu.

2) Zaakceptuj, że ciąża trwa tak długo jak ma trwać. – Tę lekcję można by rozszerzyć na towarzyszenie dziecku w dorastaniu. Pewnych procesów nie da się skrócić i ominąć, nie da się przyspieszyć i warto się z tym pogodzić, co wbrew pozorom, nie zawsze jest takie proste. Przyglądam się mojemu maluszkowi,  trochę już podświadomie wyczekując momentu, gdy kontakt z nim będzie łatwiejszy.

3) Wysypiaj się – Spróbuj się jednak wyspać, gdy jesteś w końcówce ciąży lub masz małe dziecko przy sobie.

4) Dostosuj swoją praktykę (jogi i medytacji) do rytmu dziecka – Trudno wyobrazić sobie inny scenariusz. Z narodzinami dziecka wszystko dostosowuje się do jego rytmu.

A jednocześnie – jak nie mam raczej problemu z praktykowaniem świadomej obecności  ‚tu i teraz’ – tak w tym przypadku, patrząc na własne nowo narodzone dziecko, ciężko się oprzeć pokusie wybiegania w przyszłość i sięgania do przeszłości. Myślę więc, jaki on będzie, kim będzie, jak zmieni naszą rodzinną konstelację. Próbuję na podstawie kilku danych odgadnąć zalążek charakteru i temperamentu. Z drugiej strony – patrzę i przypominam sobie niemowlęctwo córki. Pokusa porównywania jest silna i trudno jej się oprzeć. Za drugim razem widzę proces upływania dzieciństwa dużo wyraźniej, kiedyś wydawał mi się bez końca. Teraz wiem, że trwa tylko chwilę. A mimo to ciężko nie wybiegać myślą naprzód…

Macierzyńska uważność. Niby prosta, a jednak zaskakująco skomplikowana.